wtorek, 20 listopada 2012

Komunikaty na raty



Prześwietną publiczność uniżenie informuję, iż jubileuszowa edycja czyli numer 40 Kaliszobrania odbędzie się w najbliższą sobotę 24 listopada. Tym razem imprezę swoją obecnością uświetnią Ania Tabaka i Maciej Błachowicz, którzy dokonaja wirtualnego skoku na bank. I to nie jeden a na większość kaliskich banków - bo o nich właśnie będzie mowa w to sobotnie popołudnie. Większość z banków kaliskich, zwłaszcza te z największymi tradycjami, ulokowano w zabytkowych, reprezentacyjnych, a zarazem niepospolitych architektonicznie budynkach. Ich architektura i adekwatny do rangi tych instytucji wygląd – a nie, jak to często bywa: dadzą czy nie dadzą kredyt – będzie tym razem budziła emocje uczestników imprezy. Gościny podczas listopadowej słoty udziel nam niezawodna w takich wypadkach Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Spotkanie, tradycyjnie o 15.00, w auli Collegium Novum przy Nowym Świecie.

 fot. Zb. Pol
   

poniedziałek, 19 listopada 2012

Veni, vidi, vici - 14



Po kolei o kolei – czyli II happening przewodnicki

Pracownicy i „stali mieszkańcy” kaliskiego dworca PKP musieli w piątkowe popołudnie 16 listopada robić wielkie ze zdziwienia oczy. Oto bowiem przed godziną 17. zaczęły napływać nieprzebrane, nie widziane tu od dawna tłumy. Ponad 150 osób przybyło bowiem na zorganizowany w związku ze 110 rocznicą odjazdu z Kalisza pierwszego pociągu  II Happening . Tamtemu wydarzeniu, którego rangi – ze względu na znaczenie dla rozwoju miasta – nie da się przecenić, nadano bardzo uroczystą oprawę, również piątkowe spotkanie miało niecodzienny przebieg. Oto bowiem po dwóch kwadransach wprowadzającego komentarza, w trakcie którego wraz z Pawłem Dybką przybliżyliśmy zebranym okoliczności w jakich doszło do doprowadzenia do naszego miasta torów kolejowych, opisaliśmy dość dokładnie samą realizację tej inwestycji i jej wykonawców, no i odmalowali przed oczyma (wyobraźni) uczestników owe pierwsze podróże koleją. Zadumie nad minionym pięknem kaliskiego budynku dworca uzupełniły znacznie już mniej entuzjastyczne komentarze na temat kondycji dzisiejszego dworca i kolei w Kaliszu. Kwadrans po piątej całe to towarzystwo, przy wtórze harmoszkowej muzyki serwowanej przez Janusza Janczewskiego, przeniosło się na peron, by wtoczyć się do pociągu, który miał ich zawieść do… Opatówka. Cztery pulmanowskie wagony (tyle ich liczył również ów pierwszy pociąg), choć nie były z gumy, dzielnie zniosły przyjęcie na swój pokład takiej grupy, Taki symboliczny rocznicowy kurs a co za frajda. I promocja miasta -  o naszej kolejowej rocznicy opowiadaliśmy również podróżującym pociągiem przygodnym pasażerom. Po kilkunastu minutach wysypaliśmy się na pogrążoną w ciemnościach opatówkowską stacyjkę skąd podstawionymi autokarami uczestnicy przejechali do miejscowej gościnnej szkoły podstawowej. Jej gospodarz – dyrektor Mateusz Przyjazny, będący jednocześnie prezesem kaliskiego oddziału PTTK, przyjął podróżników gorącą herbatą i zaprosił ich do przygotowanych izb lekcyjnych. Wraz z Andrzejem Matysiakiem i Łukaszem Wolskim dokonywaliśmy cudów z dziedziny logistyki, aby tak a tak niespodziewanie liczną grupę że ulokować w szkolnych klasach a później zorganizować w trybie pilnym drugi autokar, mogący odwieźć kaliszobrańców z powrotem. Udało się i – z małymi przygodami – wszyscy uczestnicy obejrzeli dwie prezentacje multimedialne związane z tematem by po dwóch godzinach zabawy powrócić – a harmonista wciąż przygrywał standardy muzyki pop – do Kalisza. A rocznicowy pociąg, już bez naszych turystów, pomykał w stronę Warszawy – prawie tak jak owego listopadowego dnia 1902 roku.

 fot. Zb. Pol

wtorek, 13 listopada 2012

niedziela, 11 listopada 2012

Komunikaty na raty

 Równo 110 lat temu, 15 listopada 1902 r. odjechał z Kalisza pierwszy w historii miasta pociąg. Było to niezwykle ważne wydarzenie, uwieńczenie kilkudziesięciu bez mała lat starań o doprowadzenie do naszego miasta linii kolejowej. Jej brak powodował stagnację w, tak doskonale rozwijającym się przecież w Kaliszu w pierwszej połowie XIX w., przemyśle i spadek prestiżu miasta. Zapraszam więc do uczczenia tego wielkopomnego wydarzenia w postaci uczestnictwa w II Happeningu przewodnickim, który rozpocznie się w piątek, 16 listopada na kaliskim dworcu kolejowym. Po wprowadzeniu słownym dotyczącym zarówno genezy powstania kolei w Kaliszu, samego wspomnienia tego listopadowego wydarzenia jak i historii kaliskiego dworca kolejowego, uczestnicy wsiądą do... współczesnego pociągu, by udać się – śladem tego pierwszego – do... najbliższej stacji w Opatówku. Tam podstawiony będzie autokar, który przewiezie podróżników najpierw do miejscowej szkoły, gdzie przy gorącej herbacie zaprezentujemy projekcję zdjęć związanych z tematem, a następnie z powrotem do Kalisza. Za wszystkie te atrakcję obowiązywać będzie symboliczna opłata w wysokości 5 zł. To będzie wesoły pociąg – w czasie podróży będzie nam towarzyszyła muzyka „na żywo”. Początek o godz. 16.40, powrót do Kalisza ok. 18.40.
 
 

niedziela, 4 listopada 2012

Kiedyś tam w Kaliszu - 11

To, że handel w Kaliszu na przełomie XIX i XX w. był zdominowany przez kupców żydowskich jest oczywistością oczywistą. Ciekawe świadectwo na ten temat znalazło się choćby w ostatnim dodatku Historia (nr 7/2012) do tygodnika "Uważam Rze". Przedstawiona tam jest m.in. sylwetka – niesłychanie nawiasem mówiąc barwna -  fińskiego wojskowego i polityka Carla Emila Gustafa Mannerheima. W początkach swej wojskowej kariery ten - wówczas- młody oficer rosyjski  a późniejszy głównodowodzący armią fińską (w 1939 r.)  i prezydent tego kraju trafił oto do… Kalisza. W 1889 r. jest on kawalerzystą stacjonującego w naszym mieście 15. Aleksandryjskiego Pułku Dragonów. Samemu pochodząc z okupowanego przez Rosję kraju rozumie też sytuację Polaków pod zaborami więc jego postawa w kaliskiej guberni – dodatkowo wówczas zarządzanej przez „dobrego” gubernatora Daragana - nie przystaje raczej do typowego wizerunku odzianego w czerń „huzara śmierci”. Ale miało być o handlu, zacytujmy zatem fragmenty listów wysyłanych z Kalisza przez 22-letniego wówczas   Mannerheima do swego wuja. Wszystkie sklepy należą do Żydów, dlatego podczas tych świąt [przypadało akurat Jom Kippur – przyp. PS]nie można nic kupić… Jeśli szukasz mieszkania, potrzebujesz mebli, ubrań, broni – czegokolwiek, to musisz polegać na życzliwym, ubranym w długie szaty Żydzie z pejsami. Dosłownie nic nie można zrobić bez pomocy Żydów. Choć zapewne jest w tym opisie nieco przesady, to obrazek jest przedni, nieprawdaż ? 


 fot. Łukasz Wolski