poniedziałek, 17 listopada 2014

niedziela, 16 listopada 2014

Komunikaty na raty

W piątek 21 listopada zapraszam na kolejną odsłonę Kaliszobrania Extra. Przedmiotem spotkania będzie „dawnych przemysłowych wspomnień czar”.  Czarować zaś będziemy się wzajemnie zwiedzając zakłady Haft. Kaliskie tiule, firanki , koronki i hafty to była wszak kiedyś potęga. Może niektórzy rozpoznają swoje dawne miejsca pracy, może uda nam się odpowiedzieć na pytanie – dlaczego to już nie to (a może jednak – to właśnie teraz to). Początek imprezy przy głównym wejściu do zakładów na ulicy Złotej o 15.30.


środa, 12 listopada 2014

Veni, vidi, vici - 49

  Krajobrazobranie jesienne 2014 realizowane pod hasłem Jesienny spleen melancholijne i nieco smutne było tylko na początku. Wędrowaliśmy wówczas antonińskim lasem, siąpił deszcz a znad stawu Szperek unosiły się poranne mgły. Ale kiedy już uniosły się na dobre, a zamiast deszczu zaczęło towarzyszyć nam słoneczko - było już coraz przyjemniej, weselej wręcz. Rozgrzani opowieściami o Przygodzicach i Antoninie, o Radziwiłłach i pruskich władcach - pędziliśmy na dalszą krajoznawczą ucztę. Odolanów, Sulmierzyce, Milicz, Sułów, Żmigród i Prusice przestały być dla nas tylko niewiele mówiącymi nazwami miejscowości. Z dobrych humorów nie było nas w stanie wyprowadzić nawet średnio gościnne (nie)przyjęcie w milickim pięknym i oryginalnym kościele "łaski" (nazwa zrobiła się nieoczekiwanie aktualna, bo mimo wcześniejszej umowy nikt nie wyświadczył nam przysługi udostępnienia wnętrza świątyni). Zwłaszcza, że tuż potem oglądaliśmy milicki zamek, skorzystawszy przy okazji z zamkowej... toalety (uff, jaka ulga). Głównym punktem programu krajoznawczego było jednak trzebnickie sanktuarium św. Jadwigi, o którym przepięknie opowiedział nam miejscowy przewodnik - brat Marcin. Obejrzeliśmy samą wspaniałą świątynię pw. św. Bartłomieja, przebogaty nagrobek księżnej jak i - nieco skromniejszą tumbę jej małżonka - Henryka Brodatego (tak, tak - tego, co nam Zawodzie zniszczył), zeszliśmy do krypt. Potem "przerzucilismy" się do Olesnicy. Przez bramę Wrocławską dotarliśmy na Rynek - tam ratusz, pomniki, dom wdów i ... kawiarnia, w której ładowaliśmy akumulatory na końcówkę. A ta była zaiste mocna - najpierw obejrzeliśmy arcyciekawą przyzamkową bazylikę pw. św. Jana Ewangelisty (grobowce książąt, empory z czasów ewangelickich, biblioteka "łańcuchowa" itp. cacka) potem wsunęliśmy się na dziedziniec samego zamku książąt oleśnickich. Było juz ciemno - światła reflektorów padające na pierzeje dziedzińca dawały dodatkowy efekt. Aż żałuję, że nie wpadłem na to, by "sprzedać" grupie jakąś "krwawą" legendę. Do Kalisza wróciliśmy, zgodnie z planem, po 12 godzinach pasjonującej podróży. O tym, że za takową mogła uchodzić (gromkie oklaski ponad pięćdziesięciu pasażerów naszego autokaru nie były chyba li tylko grzecznościowymi) zadecydował rzeczowy komentarz Pana Pawła Dolaty z Ostrowa, który wziął na siebie przewodnikowanie po części ostrowskiej wyprawy i - przede wszystkim - zaprezentował nam w sposób kapitalny i rzeczowy zarazem przyrodnicze oblicza naszego regionu - w antonińskim rezerwacie Wydymacz oraz w osadzie Niezgoda nad jednym ze stawów milickich. Wydzierając sobie z rąk lunetę i lornetki dostarczone przez sympatyczną trójkę ostrowiaków nauczyliśmy się odróżniać gatunki ptaków (a i roślin takoż), zobaczyliśmy na "żywo" (ryby nie bardzo były za tym określeniem) etapy połowu ryb, posłuchaliśmy o samej Dolinie Baryczy, nabyliśmy stosowne mapy... Organizacyjno-przewodnickiej pomocy udzielił mi także Andrzej Matysiak -powiedzcie zatem sami, czy taka wycieczka mogła się nie podobać?
fot. Andrzej Matysiak

wtorek, 28 października 2014

Do trzech razy (foto) sztuka - 107

I jeszcze trzy szczypiornickie widoczki:



fot. Zbigniew Pol

Kiedyś tam w Kaliszu - 22

Kiedyś - dokładnie 50 lat temu... miały u nas miejsce co najmniej trzy dość doniosłe wydarzenia: 
1. Z inicjatywy inż. Janusza Kazimierowskiego na dachu bloku przy ul. Ułańskiej (róg z Nowym Światem - ówczesną Zubrzyckiego) powstała Dostrzegalnia Astronomiczna objęta opieką przez Kaliski Dom Kultury
2. Park Miejski został wpisany do Państwowego Rejestru Zabytków pod pozycją 10/34
3. W Alei Wolności oddano do użytku budynek Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki wzniesiony ze środków... Społecznego Komitetu Odbudowy Stolicy (ciekawe, co?) 


Chodzi mi po głowie, aby w związku z tą ostatnią rocznicą zrobić jeszcze w tym roku Happening Przewodnicki. 
Ano, zobaczymy...

niedziela, 19 października 2014

Veni, vidi, vici - 48

LX Kaliszobranie

Zamykające szósty sezon Kaliszobrań październikowy spacer zawiódł tym razem do Szczypiorna. Mimo pewnych kłopotów z dotarciem (i perspektywą powrotu) do tej położonejna południowo-zachodnich rubieżach miasta dzielnicy na stracie pojawiło się blisko dwustu (!) miłośników Kalisza. Pierwszym punktem imprezy było niezbyt obszerne kubaturowo - choć niezwykle ciekawe - Muzeum Historii Szczypiorna, drugim – rządzący się swoim dość rygorystycznych regulaminem porządkowym – Centralny Ośrodek Szkolenia Służb Więziennych.  Musiałem więc dokonać logistycznej ekwilibrystyki, której efektem było jako takie zachowanie dyscypliny czasowej i w efekcie zakończenie imprezy tuż przed odjazdem ostatniego o przyzwoitej porze (tzn. 18.01) autobusu powrotnego do centrum. Wcześniej jednak kaliszobrańcy dotarli także na cmentarz ukraiński, następnie do miejsca, w którym w latach I wojny funkcjonował obóz jeniecki, w którym internowano także polskich legionistów. Przeszedłszy na drugą stronę ulicy zwiedzili również mało komu znaną kaplicę pw. św. Barbary, związanej z gospodarzami, nieistniejącego już dziś, dworu – rodziną Ordęgów a potem Bronikowskich. W epilogu - nie zobligowana stawieniem się na czas na wspomniany autobus - część uczestników udała się jeszcze do pobliskiego parku podworskiego i znajdujących się na jego terenie zabudowań folwarcznych i bunkrów inni zajrzeli do nowej świątyni pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Komentarzem przewodnickim spacer, oprócz mnie,  wzbogacili także Tomasz Chajduk z Muzeum - towarzyszący grupie w czasie całego spaceru oraz por. Zbigniew Mackiewicz z COSSW, który w Izbie Tradycji Ośrodka dodatkowo zainteresował zwiedzających eksponowaną tam kolekcją szabel. Natomiast wejście do kaplicy było możliwe dzięki uprzejmości ks. Jarosława Kołodziejczaka.
Choć było to, jak się rzekło, ostatnie z tegorocznych „numerowanych” tradycyjnych Kaliszobrań, jednak w tym roku miłośnicy miasta spotkają się jeszcze na Kaliszobraniu Extra i Przewodnickim Happeningu.  Wszystkie te imprezy organizowane są przy finansowym wsparciu Urzędu Miasta. 

fot. Zbigniew Pol