Jako wybitny przewodnik potrafię odpowiedzieć na 999 z 1000 pytań związanych z Kaliszem. Ale - jak to bywa - podziwiających nasze miasto z wieży ratuszowej najczęściej oczywiście pytają: Psze Pana a czemu są tam te flagi? (chodzi o flagi: szwajcarską i amerykańską łopoczące nad kamienicami na Garbarskiej). No i wychodzi moje kompletne dyletanctwo. Może pomożecie?
wtorek, 22 września 2015
poniedziałek, 21 września 2015
niedziela, 20 września 2015
Veni, vidi, vici - 61
LXVIII Kaliszobranie
W sobotę, 19 września uczestnicy
68 edycji Kaliszobrania wybraliśmy się do kilku wsi służebnych kaliskiego
późnośredniowiecznego grodu. Wsie, które onegdaj zamieszkiwali głownie przedstawiciele określonych zawodów, wykonywanych na rzecz pobliskiego (w tym przypadku: kaliskiego) ośrodka. Odwiedziliśmy m.in. Kuchary, gdzie poznaliśmy uroki
miejscowego, drewnianego kościółka pw. św. Bartłomieja z 1680 r. oraz obejrzeliśmy XIX-wieczny dworek. A gdzie kucharze
(Kuchary) tam i Kucharki – i tam także kaliszobrańcy dotarli w dalszej części
wyprawy. Również w tej wsi największą atrakcją jest drewniany kościółek pw. Św.
Trójcy. I to jaki kościółek. Pochodzący z połowy XVII w., postawiony na planie wydłużonego ośmioboku (prostokąta ze ściętymi narożami),
stanowiący dzięki temu bardzo ciekawy przykład architektury sakralnej w naszym
regionie, posiadający bardzo urokliwe wnętrze. Ponieważ msze św. odprawiane są
tam w, rzadko dziś spotykanym,przedsoborowym obrządku - ksiądz proboszcz
Sławomir Kosiński, oprócz opowieści o historii świątyń z Kucharek, skomentował
też istotę takiej liturgii. Uczestnicy odwiedzili też Jedlec – a w nim
szachulcowy kościół pw. św. Floriana z 1746 r. oraz „osławioną” „kusiakówkę” – ukryty w lesie ośrodek
szkolenia kadr partyjnych (swego czasu) i samorządowych, obecnie spełniający
funkcję prowadzonego przez KRUS ośrodka zdrowia. Korzystając z obecności w
swoim gronie byłego dyrektora tej placówki, pana Stanisława Kuczyńskiego,
wędrowcy zgłębili wiele tajemnic ośrodka a także jego współczesna leczniczą
ofertę. Na zakończenie ponad czterogodzinnej wyprawy autokar i towarzyszącemu
samochody osobowe (wiozącymi tych którzy nie zmieścili już się na „autobusową” listę
uczestników), zajechał też do Czechla, gdzie w przydworskim parku starała się
zwrócić na siebie uwagę eklektyczna willa - dwór ziemiański z ponad wiekową już
historią. No i powrót do Kalisza – w scenerii zachodzącego słońca, w
babioletniej dekoracji nostalgicznych pół i wielokolorowych lasów… Kto by
pomyślał, że tuż pod miastem, u schyłku lata może być tak pięknie…
fot. Marek Bergman
czwartek, 13 sierpnia 2015
Do trzech razy (foto) sztuka - 129
A jeszcze widoczki z gorącej przechadzki wzdłuż Bernardyni w ramach "fotograficznego" Kaliszobrania:
fot. Krzysztof Krystyniak
środa, 12 sierpnia 2015
Komunikaty na raty
Już dziś informuję, ze kolejne, 69 Kaliszobranie zrealizujemy za pomocą urządzenia zwanego autobusem. Sterroryzujemy kierowcę, który w wyniku tegoż aktu zawiezie nas do Jedlca, Kuchar i Kucharek (onegdaj wsi służebnych Kalisza). Stąd propozycja, by nie przepuszczać wszystkich aktywów finansowych na napoje chłodzące a - zostawiwszy sobie parę grosików - zapisać się na rzeczoną imprezę w PTTK na Targowej. Powinienem podać termin wypadu? - oto on: 19. 09, godz. 14.02 do 17.05. Zapraszam już teraz - ilość miejsc ograniczona w odróżnieniu od ilości pozytywnych wrażeń z tej wycieczki.
Do trzech razy (foto) sztuka - 128
Czterdziestu "męczenników"? Bynajmniej. 40 zażywających zdrowego i pouczającego relaksu w sprzyjających warunkach klimatycznych (40 stopni w cieniu) uczestników LXVIII Kaliszobrania:
niedziela, 9 sierpnia 2015
Veni, vidi, vici - 60
LXVII Kaliszobranie
LXVII edycja Kaliszobrania
realizowana była – jak podali historycy meteorologii – w najbardziej upalny
dzień późnego czwartorzędu. Przybycie na spacer 40 uczestników należy więc
uznać za sukces – można rzec, że każdy z nich wziął na siebie jeden stopień powyżej
zera (w sumie termometry wskazywały 40° w cieniu a ponad 50 w słońcu) i
ruszyliśmy w żar… W czasie godzinnej przechadzki przypomniałem zatem nieco faktów związanych z mijanymi obiektami: okolicami
ulicy 3-Maja, dzielnicą fabryczną, Aleją Wojska Polskiego, Majkowem i
Chmielnikiem, kompleksem pobernardyńskim oraz mostami na Bernardynce i w ten sposób dotarliśmy pod tzw. ‘dom Borettiego” przy Niecałej. A to już był sygnał, by przystąpić do
omówienia tematu wiodącego tej edycji – historii
kaliskich fotografów. Trudu tego podjął się Mateusz Halak z Towarzystwa
Opieki nad Zabytkami (współorganizatora Kaliszobrania). Swą prelekcję zrealizował
już w bardziej komfortowych klimatycznie warunkach - gospodarz „Domku parkowego”
pan Wiesław Janicki nie dość, że zaprosił nas pod zacieniony namiotowym płótnem fragment swej kawiarenki to jeszcze dodatkowo
ugościł wędrowców zimniutką ożeźwiającą wodą mineralną. I w takich to luksusach
pasjonaci historii Kalisza wysłuchali opowieści o najbardziej znanych kaliskich
mistrzach fotokamer, począwszy od Willnowa (poł. XIX w.), poprzez Diehla,
Fingerhuta, Zewalda, Klocha i Dukiewicza, Iłowiecką i Raczyńskiego, rzeczonego
Borettiego, Engela, Bibricha, Ekerta aż po Dorysa oraz wojennych i powojennych
nawet fotografów. W trakcie prelekcji na ekranie pojawiały się zarówno portrety
niektórych z nich, wizytówki i reklamy prasowe ich zakładów jak i najbardziej
reprezentatywne ich fotografie. I tak planowane - ze względu na upał – skrócenie
imprezy zamieniło się w solidną, czasową miarą odmierzaną kolejną imprezę cyklu.
fot. Krzysztof Krystyniak
Subskrybuj:
Posty (Atom)





