piątek, 10 maja 2013

Do trzech razy (foto) sztuka - 52

  No to postawmy na młodzież. Trzy poniższe fotki te pokłosie konkursu fotograficznego związanego z kaliskimi mostami - a skierowanego właśnie do uczniów.



fot. Aleksandra Maślak

niedziela, 5 maja 2013

Kiedyś tam w Kaliszu - 16

         Przegapiliśmy pewną okrągłą rocznicę. Oto w lutym 1813 r. do Kalisza przybyli cesarz Aleksander I oraz król pruski Fryderyk Wilhelm III. Odbył się pierwszy tzw. kaliski zjazd monarchów, na którym uchwalono wspólną strategię działań przeciwko, próbującemu się podźwignąć po klęsce moskiewskiej Napoleonowi. Car przebywał w Kaliszu jeszcze w listopadzie tego roku w drodze powrotnej z Berlina - i trzeba powiedzieć, że Kalisz wpadł mu wówczas w oko . Odtąd darzył nasze miasto specjalnymi względami (to nie ironia) wyrażającymi się choćby w aplikowaniu nam solidnych zastrzyków finansowych. W Kaliszu była wówczas również szanowna małżonka Jego Imperatorskiej Mości. A trzeba pamiętać, że i cesarz pruski Fryderyk Wilhelm III zawitał do nas ponownie 22 lata później by spotkać się u nas - tym razem z kolejnym już carem - Mikołajem na wielkim i z pompą zrealizowanym zjeździe w 1835 r. Na "pamiątkę" spotkani na placu św. Józefa stanął obelisk ze stosownym napisem. Można się zastanowić, czy dziś  byłoby możliwe zaproponowanie choćby spotkania w Kaliszu imperatora Władimira z cesarzową Angelą...
        

fot. Andrzej Matysiak

 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

czwartek, 25 kwietnia 2013

Komunikaty na raty

  W najbliższą sobotę wznawiamy nasze gawędy przewodnickie snute w czasie kursów zabytkowym Sanem H100B. To już drugi sezon - aby zainteresować kursami również tych, którzy z naszej ofert już korzystali - wprowadziliśmy pewne zmiany. Można rzec - projekt ewaluuje. Pierwsze dwa kursy - o 12.00 i o 14.00 - powiodą tradycyjną trasą. Nadaliśmy jej nazwę: Piastowska, co obliguje nas na położenia w komentarzu większego nacisku na piastowską proweniencję naszego miasta no i pokazania (to nowość) dopiero co odnowionej kaplicy Bolesława i Jolanty we franciszkańskim kościele p.w. św. Stanisława Biskupa. Natomiast ostatni kurs - ten o 16.00 - powiedzie nieco zmodyfikowana trasą tzw. wielokulturową - tzn. zamiast Zawodzia pojedziemy przez dzielnicę Piskorzewie, by pomówić o tym chwałogennym aspekcie naszej historii. W ramach "wielkiej" inauguracji - pierwszy kurs jest totalnie za friko, ponadto - wraz z Centrum Informacji Turystycznej - na miejscu startu pod teatrem ustawimy mini-stoiska z wydawnictwami o naszym mieście. I choć przecież nie ma musu - prosimy do autobusu.


środa, 24 kwietnia 2013

Do trzech razy (foto) sztuka - 50

W jubileuszowym wydaniu cyklu - fotorelacja z kaliszobrańskiej "czterdziestki czwórki". A armata strzelała na jubileuszowy wiwat...



fot. Zb. Pol


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Veni, vidi, vici - 22

A imię jego (o Kaliszobraniu mowa) czterdzieści i cztery...
W minioną sobotę kaliscy przewodnicy zrealizowaliśmy kolejną, 44 już edycję Kaliszobrania. Wychodzi na to, że już czas odkładać na szampana na 50-tkę. Z układu alfabetycznego wyszło, że pora pomówić o braciach kurkowych - i tak też uczyniliśmy. Miejscem startu do popołudniowego spaceru był plac przed basztą Dorotką, którą to basztą bracia opiekowali się już od kilku lat. (Na pytanie, czy opiekowali się także Dorotkami otrzymaliśmy wymijającą odpowiedź). Nim jednak zebrani – w liczbie nieco ponad  stu osób, bo poniżej pewnego poziomu tak frekwencyjnego jak i merytorycznego nie zwykliśmy schodzić - wysłuchali opowieści związanej z tematem głównym, sprzedałem byłem naszym miłym gościom kilka ciekawostek o mijanych atrakcjach. Było więc o historii wieży kościoła kolegiackiego – w tym o przedwojennych na jej temat przepowiedniach rodzimego „filozofa” Józia Nowackiego, było nieco o tej części parku, o stawku „kokoszka”, o ogrodach gubernatora i hydropatii. Kilka słów poświęcono niezrealizowanemu niestety projektowi wybudowania w tym zakątku pomnika – domu kultury im. Adama Asnyka, swoje kilka minut w gawędzie znaleźli też właściciele domów przy wylocie ulicy Niecałej – znany kaliski fotograf Wincenty Boretti i nie mniej zasłużony dla naszego miasta modernistyczny architekt Albert Nestrypke. Zaskoczeniem dla niektórych był fakt, że spacer odbywa się Aleją Walecznych – prowadzący wytłumaczył genezę tej nazwy (i wcale nie chodziło o to, że prowadzi ona do kaliskiego… więzienia). Potem jeszcze kilka chwil zadumy nad przerzuconym nad kanałem Bernardyńskim mostem Więziennym (zwanym kiedy Czerwonym), jeszcze parę słów o wcześniejszych mostach Bernardynki – i oto dotarliśmy do strzelnicy Kaliskiego Bractwa Strzelców Kurkowych przy Wale Jagiellońskim. Ci powitali swoich nas z pełnymi honorami – ubrani  w swoje paradne stroje huknęli na wiwat z brackiej armaty. „Minuta” dla fotografów przeciągnęła się zatem nieco – ale w końcu straszy bractwa, dr Jerzy Wypych rozpoczął swoją prelekcję. Wspomagając się fotografiami (część z nich była „unikatami”) barwnie opowiadał o historii bractwa – głównie w Kaliszu ale także o podobnych stowarzyszeniach w I i II Rzeczypospolitej i w Europie. Wyjaśniał rolę braci w zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku w miastach, genezę strzelania przez nich do ptaka – potem kura, o strojach, broni i o współczesnym znaczeniu organizacji. Nie zabrakło pogłębionych dygresji historycznych, prelegent nie uciekał też od odpowiedzi na kłopotliwe nawet czasem pytania. Gawęda przeciągnęła się ponad planowaną „godzinkę” i trwałaby zapewne do ... rana, gdyby nie fakt, że bracia szykowali się do strzelania, mającego wyłonić nowego króla kurkowego. Armata odpaliła ponownie i …le roi est mort, vive le roi! 

 fot. Zb. Pol