niedziela, 22 czerwca 2014

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Veni, vidi, vici - 42



Kwadrans przed rozpoczęciem LVI Kaliszobrania padał rzęsisty deszcz. Ale kilkudziesięciu miłośników naszego miasta (i tej imprezy) nie dało się nabrać na te pogodowe kaprysy ufając, że z chwilą rozpoczęcia spaceru zaświeci słońce. I tak się stało – o 15.00 kaliszobrańcy pochowali parasolki i ruszyli weryfikować hasło tej edycji: To nie do wiary, jak ciekawe są Winiary. Podczas kolejnych opowieści próbowałem zatem przybliżyć historię wsi i osiedla, mówiłem o niezrealizowanym projekcie na winiarskim wzgórzu budowy pomnika Napoleona, przypomniałem czasy świetności obu winiarskich fabryki – a zwłaszcza słynnych Zakładów Koncentratów Spożywczych. Widok dawnego biurowca tej firmy – dziś PWSZ-towskiego akademika Bulionik sprowokował mnie do opowieści o pierwszych kaliskich bursach. Pojawiające się - nieco „egzotyczne” - nazwy osiedlowych ulic: Sarnia, Lisia, Zajęcza sugerowały bliskość lasu. I rzeczywiście - po kilku chwilach  wkroczyliśmy do naszego „lasku buliońskiego” docierając do pomnika upamiętniającego masowe egzekucje dokonanych na Polakach w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji. Było też nostalgiczne wspomnienie rekreacyjnych wypraw kaliszan koleją nad ukrytą w lesie, nie spiętrzoną jeszcze przed pół wiekiem Pokrzywnicę. Ponowny powrót w stronę osiedla stworzył możliwość podania krótkich informacji o winiarskiej szkole i istniejącym tu jeszcze kilkadziesiąt lat temu folwarku. Później była wizyta(cja) budynku po starym browarze Radoszewskiego rozbudowanym przez Schlȍssera. Żałosny stan tego obiektu wzburzył wielu kaliszobrańców, dobrze więc się stało, że w kolejnym punkcie programu grupa dotarła do cichej i nastrojowej  a zarazem  jednej z młodszej świątyń kaliskich – wybudowanego w latach 90. XX w. kościoła p.w. bł. Michała Kozala. O historii i najciekawszych elementach wyposażenia tej pseudogotyckiej świątyni opowiedział proboszcz – ksiądz kanonik Marian Błaszczyk. I wreszcie, w finale spaceru, adekwatnie do leśnego charakteru imprezy kaliszobrańcy odwiedzili Leśne Centrum Edukacyjne „Las Winiarski”. Kilka informacji o samym lesie i jego roli dla mieszkańców  Kalisza i działaniach Centrum zakończyło imprezę, której współorganizatorem Kaliszobrania było kaliskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, a którą zrealizowano przy finansowym wsparciu Miasta Kalisza i przy aktywnej pomocy pani radnej Ewy Witczak.

A w sobotę 21 czerwca - że przypomnę - organizujemy autokarową wycieczkę Leszczyńskim Szlakiem Mickiewicza i Parków Krajobrazowych. Informacje i zapisy w PTTK na Targowej.

fot. Marta Nowak


niedziela, 8 czerwca 2014

Komunikaty na raty


    Upały już prawie letnie – kto żyw szuka kawałka cienia. Miłośnicy Kaliszobrania znajdą go na pewno w trakcie spaceru w ramach LVI edycji tej imprezy. Zrealizowana ona będzie pod hasłem: To nie do wiary, jak ciekawe są Winiary. Na jej program złoży się: historia osiedla i słynnej fabryki, opowieść o kaliskich bursach i akademikach, zaduma w miejscu pamięci narodowej w winiarskim lesie, wizyta(cja) budynku po starym browarze i wreszcie, w finale leśnego spaceru, odwiedziny w jednej z młodszej i, co tu dużo mówić, mniej znanych, świątyń kaliskich – kościele p.w. bł. Michała Kozala. Spotkanie tradycyjnie w sobotę 14 czerwca o 15.00 na przystanku autobusowym przy zakładach „Winiary”.
fot. A. Matysiak

czwartek, 22 maja 2014

Komunikaty na raty

       W ostatni niemal dzień wiosny (zatem jednak zdążymy) proponuję kolejną wycieczkę z cyklu: krajobrazobranie. Tym razem powiedzie ona
 Leszczyńskim Szlakiem Mickiewicza i Parków Krajobrazowych. Poznamy – niedocenione a poznania warte – atrakcje krajoznawcze takich miejscowości jak m.in.:

Lubiń – Kopaszewo – Choryń – Turew – Racot – Kościan - Przemęt – Włoszakowice

Wyjazd tradycyjnie z ul. Parczewskiego 21 czerwca 2014 r. już
o godzinie 7.00, powrót tuż przed 22.00 - taki mamy bogaty program. Będzie nieco historii (przez duże H), nieco literatury z mickiewiczowskimi odniesieniami i nieco pysznej przyrody – bo przecież pożegnamy, nie najgorszą wszak, tegoroczną wiosnę.

Informacje i zapisy – w biurze PTTK przy Targowej.


Zapraszamy – ilość miejsc w autokarze ograniczona (bo przecie z gumy nie jest)


 fot. archiwum

niedziela, 18 maja 2014

Veni, vidi, vici - 41



Kilkudziesięciu uczestników 55 edycji Kaliszobrania, nie zrażonych faktem, że jeszcze godzinę wcześniej z nieba lały się strumienie deszczu, pojawiło się na starcie kolejnego sobotniego spaceru krajoznawczego. Tym razem przebiegał on pod hasłem Kaliszobranie z Widokiem i rzeczywiście wiódł on tą ulicą od jej początku aż po sam kraniec. Okolica obrosła nieco własną legendą i, nie zawsze najlepszą, sławą,  posiada przecież kilka ciekawostek sporego formatu. Opowiadałem zatem o harcerzach z ulicy Harcerskiej i o kryminalnych „wyczynach” (i żałosnym końcu) mieszkającego w pobliżu najsłynniejszego z kaliskich bandytów międzywojennych,  Józefa Pachołka. Było o znanym sklepie Ciszewskich i nie mniej popularnej piekarni Siminga (potem Wietrzyka). Było o wróżce stawiającej naiwnym kaliszanom kabały i o „cholerynce”. Prowadzący opowiadał o „nosiwodzie” z ulic Cmentarnej i ks. Skorupki (czy kaliszanie pamiętają, gdzie się ona znajdowała?) i o wielkim schronie istniejącym przy tej ulicy. Dłuższą gawędę poświęciłem rejentowi „baryłeczce” i jego „prezydentówce” na rogu Staszica. Barwnym słowem starałem się odmalować wielkopańskie tam życie rejentostwa Bzowskich i wielce oryginalne sylwetki niektórych członków tej rodziny. Było też o ogródkach działkowych, nielegalnej radiostacji i o nieistniejącym już mauzoleum przy ul. Mickiewicza. W końcowej części spaceru padło jeszcze słów kilka o widocznych nieopodal zakładach „Ultramaryny” i o „skarbach” wyławianych ze stawów znajdujących się kiedyś obok tej fabryki.

W drugiej zaś części imprezy kaliszobrańców podjęła Halina Marcinkowska, która w domu przedpogrzebowym żydowskiego cmentarza przy Podmiejskiej przekazała niezwykle ciekawe informacje związane z żydowskimi zwyczajami i obrzędami… pogrzebowymi. Zadziwiała przy tym raz po raz słuchaczy, ale obaliła też przy okazji kilka mitów funkcjonujących w tej materii. Spotkanie zakończyło się w promieniach zachodzącego pięknie słońca – żałować więc mogą ci, którzy - wystraszywszy się niepotrzebnie pogody – nań nie dotarli.  
 fot. Zb. Pol