poniedziałek, 21 lipca 2014

Komunikaty na raty

     Z rozkoszą donoszę, że ukazał się piąty tom Kalejdoskopu Przewodnickiego, w którym opracowałem teksty oparte na doświadczeniach z naszych kaliszobrańskich wypraw w 2013 r. Zaprosiłbym do lektury i oglądania zdjęć Zbyszka Pola - na których może dojrzycie też siebie - już dzisiaj, nie poznałem jednak jeszcze ścieżek dystrybucji tego literackiego arcydzieła. Zatem proszę uzbroić się w cierpliwość - na pewno będzie on do nabycia na najbliższym Kaliszobraniu. A to już niedługo - 23 sierpnia...


Do trzech razy (foto) sztuka - 95

 I, na gorąco, bo takie było to LVII Kaliszobranie, fotki kaliszobrańców nad Swędrnią: 

fot. Andrzej Matysiak


niedziela, 20 lipca 2014

Veni, vidi, vici - 44


Żar lejący się z lipcowego nieba nie zniechęcił kilkudziesięciu zdeterminowanych krajoznawców, którzy w sobotnie popołudnie dotarli nad Swędrnię by, w ramach nietypowej – przyrodniczej  LVII edycji Kaliszobrania poznać jeden z najbardziej urokliwych fragmentów otuliny naszego miasta. Podelektować się pięknymi okolicznosciami przyrody (i niepowtarzalnymi) ale i nadrobić szkolne zaległosci z botaniki i zoologii. Oto bowiem z samego miasta przybył Ostrowa pan Paweł Dolata – prezes Południowowielkopolskiej Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, który wraz ze swymi przyjaciółmi odkrywał przed kaliszobrańcami kolejne gatunki ptaków, owadów i roślin – mieszkańców Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Rzeki Swędrni. Na powierzchni 2860 ha można więc odnaleźć 714 zarejestrowanych gatunków roślin (w tym 19 prawnie chronionych) w tym m.in. grążel żółty i  rosiczkę, grzybień, kalinę koralową, kocanki, lilie czy konwalie majową, a interesującym zjawiskiem jest też występowanie tu dużej liczby gatunków górskich. W dolinie rzeki Swędrni żyje również wiele gatunków ptaków wodno-błotnych zagrożonych - w skali Europy -  wyginięciem w tym m.in. perkozy i perkozki, cyranki, czajki, kszyki, błotniaki stawowe, wodniaki. zimorodki i płaskonosy. Są i owady: motyle i ważki na czele w liczną nad Swędrnią świtezianka błyszczącą. W wodach Swędrni stwierdzono też występowanie dwóch bardzo rzadkich gatunków ryb: minoga ukraińskiego i kozy złotawej. Jednym słowem – raj na ziemi. I choć obszar z jednej strony się ucywilizował nieco – zainstalowano tam wiaty i tablice poglądowe to jednoczenie pyszna jeszcze kilka lat łąka zarosła nieco czyniąc kaliszobrański spacer w stronę meandrującej rzeczki trochę bardziej uciążliwy. Tym większa chwała uczestnikom, wśród których znalezła się także dość liczna grupa rowerzystów. A niejako podsumowaniem łąkowego spaceru była reecytacja poezji niezrównanego w takich przypadkach Bolesława Leśmiana - adekwatnego fragmentu z tomu "Łąka". Tą „gorącą” imprezę zrealizowano przy finansowym wsparciu Miasta.

fot. Andrzej Matysiak

Do trzech razy (foto) sztuka - 94

Jeszcze trzy foto zaległości leszczyńskie:


fot. Henryk Mielczarek

piątek, 18 lipca 2014

Komunikaty na raty


                       Środek lata -  przyroda w pełnym rozkwicie.  I właśnie na ten przyrodniczy spektakl  kaliscy przewodnicy zapraszają w sobotę, 19 lipca w ramach LVII edycji Kaliszobrania. Hasło trochę nietypowego kaliszobrańskiego spaceru brzmi: Gdzie strumyk płynie z wolna a w roli owego strumyka wystąpi Swędrnia. Obszar chronionego krajobrazu doliny tej rzeki, przypominający jako żywo beskidzkie pejzaże, to chyba najpiękniejszy krajobrazowo fragment naszego miasta. Odczucia natury estetycznej uzupełni opowieść przyrodników o faunie i florze tego skrawka Kalisza. Spotkanie, tradycyjnie, o 15.00 w Winiarach na rogu ulic Łódzkiej i Nędzerzewskiej skąd kaliszobrański korowód przespaceruje się (starszym osobom przewodnicy zaoferują podwózkę) w stronę zaczarowanej krainy. Organizatorzy liczą też na liczny udział rowerzystów – cel i trasa wycieczki aż się o to proszą.


poniedziałek, 7 lipca 2014

Do trzech razy (foto) sztuka - 93

 Krajobrazobrańcy wiosenno-leszczyńscy w akcji:


fot. Henryk Mielczarek


Veni, vidi, vici - 43

Krajobrazobranie to młodsze dziecko Kaliszobrania - jak na młode pokolenie przystało bardziej ekspansywne od pierwowzoru. Rzeczywiście, w czasie tego cyklu imprez poznajemy krajobrazy nieco bardziej od naszego Kalisza odległe. W ramach Krajobrazobrania Wiosennego 2014 w ostatni dzień wiosny wędrowaliśmy Leszczyńskim Szlakiem Mickiewicza i Parków Krajobrazowych
i, ponieważ szczęście nam dopisywało, zobaczyliśmy nawet nieco więcej niż zamierzaliśmy. I tak, w skrócie, kolejno: w Gostyniu zachwycaliśmy się barokową bazyliką filipinów z, m.in. cudownym obrazem i jedną największych w Polsce świątynnych kopuł oraz - co staje się naszym, hmmm, hobby - kryptami pełnymi pochowanych tam mnichów i dobrodziejów. W Lubiniu widzieliśmy opactwo benedyktyńskie (jedno z nielicznych w naszym kraju) z, znowu m.in. kapitalnymi stallami w prezbiterium benedyktyńskiego kościoła oraz nagrobkiem bł. Bernarda (a może i naszego krajana, księcia Władysława Laskonogiego). Tamże, w pobliskim kościółku filialnym, dotykaliśmy zamierzchłych czasów zmaterializowanych w postaci romańskich murów absydy. W Kopaszewie był pałac Skórzewskich, pierwsze tego dnia spotkanie z Mickiewiczem a w tle - rodzinna tragedia Chłapowskich i Koźmianów. Uroki Choryni trafnie podsumował tamtejszy ksiądz proboszcz lansując hasło: Choryń jest piękna, w Turwi zaś również piękna przewodniczka oprowadziła nas po pałacu i pałacowej kaplicy oraz przypomniała o zasługach dla rodzimego rolnictwa gospodarza tej okolicy - generała Dezyderego Chłapowskiego. No i ciągle ten Mickiewicz i wspomnienia jego pobytu w latach 30. XIX w. W Racocie bohaterami były konie z miejscowej stadniny - i te zaklęte w pomnikowym brązie i te w wersji life, zajrzeliśmy też do kolejnego w tym dniu pałacowego wnętrza. Potem był Kościan - przerwa na lunch i wizyta w, słynącej wieloma atrakcjami wnętrza, farnej gotyckiej świątyni. A potem kolejny hit - pocysterski kościół w Przemęcie. Fachowy komentarz proboszcza pomógł nam jeszcze lepiej dostrzec rodzyneczki w wystroju świątyni, w tym - zaprawdę przepiękne - stalle i konfesjonały z czarnego dębu. I na zakończenie zapachnialo tajemnicą - a to za sprawą pobudowanego na planie masońskiego symbolu - kielni pałacu Sułkowskich we Włoszakowicach. To tylko niektóre atrakcje wycieczki, w której programie, nie chwaląc się, umieściłem wszystkiego po trochu - obiekty sakralne, pałace, legendę Mickiewicza i wspaniałą przyrodę leszczyńskiej ziemi. Program zrealizowaliśmy - pomagał mi Zenek Florczyk - z nawiązką, zgrzeszyłby więc ten, którego nasze Krajobrazobranie by nie urzekło.
fot. Elżbieta Pawlak