Z rozkoszą donoszę, że ukazał się piąty tom Kalejdoskopu Przewodnickiego, w którym opracowałem teksty oparte na doświadczeniach z naszych kaliszobrańskich wypraw w 2013 r. Zaprosiłbym do lektury i oglądania zdjęć Zbyszka Pola - na których może dojrzycie też siebie - już dzisiaj, nie poznałem jednak jeszcze ścieżek dystrybucji tego literackiego arcydzieła. Zatem proszę uzbroić się w cierpliwość - na pewno będzie on do nabycia na najbliższym Kaliszobraniu. A to już niedługo - 23 sierpnia...
poniedziałek, 21 lipca 2014
Do trzech razy (foto) sztuka - 95
I, na gorąco, bo takie było to LVII Kaliszobranie, fotki kaliszobrańców nad Swędrnią:
fot. Andrzej Matysiak
niedziela, 20 lipca 2014
Veni, vidi, vici - 44
Żar lejący się z lipcowego nieba
nie zniechęcił kilkudziesięciu zdeterminowanych krajoznawców, którzy w sobotnie
popołudnie dotarli nad Swędrnię by, w ramach nietypowej – przyrodniczej LVII
edycji Kaliszobrania poznać
jeden z najbardziej urokliwych fragmentów otuliny naszego miasta. Podelektować
się pięknymi okolicznosciami przyrody (i niepowtarzalnymi) ale i nadrobić
szkolne zaległosci z botaniki i zoologii. Oto bowiem z samego miasta przybył Ostrowa pan Paweł Dolata –
prezes Południowowielkopolskiej
Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, który wraz ze swymi
przyjaciółmi odkrywał przed kaliszobrańcami kolejne gatunki ptaków, owadów i
roślin – mieszkańców Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Rzeki Swędrni. Na
powierzchni 2860 ha można więc odnaleźć 714 zarejestrowanych gatunków roślin (w
tym 19 prawnie chronionych) w tym m.in. grążel żółty i rosiczkę, grzybień, kalinę koralową, kocanki, lilie czy konwalie
majową, a interesującym
zjawiskiem jest też występowanie tu dużej liczby gatunków górskich. W dolinie
rzeki Swędrni żyje również wiele gatunków ptaków wodno-błotnych zagrożonych - w
skali Europy - wyginięciem w tym m.in. perkozy
i perkozki, cyranki, czajki, kszyki, błotniaki stawowe, wodniaki. zimorodki i płaskonosy. Są i owady:
motyle i ważki na czele w liczną
nad Swędrnią świtezianka błyszczącą.
W wodach Swędrni stwierdzono też występowanie dwóch bardzo rzadkich
gatunków ryb: minoga ukraińskiego i kozy złotawej. Jednym słowem – raj na
ziemi. I choć obszar z jednej strony się ucywilizował nieco – zainstalowano tam
wiaty i tablice poglądowe to jednoczenie pyszna jeszcze kilka lat łąka zarosła
nieco czyniąc kaliszobrański spacer w stronę meandrującej rzeczki trochę
bardziej uciążliwy. Tym większa chwała uczestnikom, wśród których znalezła się
także dość liczna grupa rowerzystów. A niejako podsumowaniem łąkowego spaceru była reecytacja poezji niezrównanego w takich przypadkach Bolesława Leśmiana - adekwatnego fragmentu z tomu "Łąka". Tą „gorącą” imprezę
zrealizowano przy finansowym wsparciu Miasta.
fot. Andrzej Matysiak
piątek, 18 lipca 2014
Komunikaty na raty
Środek lata
- przyroda w pełnym rozkwicie. I właśnie na ten przyrodniczy spektakl kaliscy przewodnicy zapraszają w sobotę, 19 lipca w ramach LVII edycji Kaliszobrania. Hasło trochę nietypowego
kaliszobrańskiego spaceru brzmi: Gdzie strumyk płynie z wolna a w
roli owego strumyka wystąpi Swędrnia. Obszar
chronionego krajobrazu doliny tej rzeki, przypominający jako żywo beskidzkie
pejzaże, to chyba najpiękniejszy krajobrazowo fragment naszego miasta. Odczucia natury estetycznej uzupełni opowieść przyrodników
o faunie i florze tego skrawka Kalisza. Spotkanie, tradycyjnie, o 15.00 w Winiarach na rogu ulic Łódzkiej i
Nędzerzewskiej skąd kaliszobrański korowód przespaceruje się (starszym
osobom przewodnicy zaoferują podwózkę) w stronę zaczarowanej krainy.
Organizatorzy liczą też na liczny udział rowerzystów – cel i trasa wycieczki aż
się o to proszą.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Veni, vidi, vici - 43
Krajobrazobranie to młodsze dziecko Kaliszobrania - jak na młode pokolenie przystało bardziej ekspansywne od pierwowzoru. Rzeczywiście, w czasie tego cyklu imprez poznajemy krajobrazy nieco bardziej od naszego Kalisza odległe. W ramach Krajobrazobrania Wiosennego 2014 w ostatni dzień wiosny wędrowaliśmy Leszczyńskim Szlakiem Mickiewicza i Parków Krajobrazowych
i, ponieważ szczęście nam dopisywało, zobaczyliśmy nawet nieco więcej niż zamierzaliśmy. I tak, w skrócie, kolejno: w Gostyniu zachwycaliśmy się barokową bazyliką filipinów z, m.in. cudownym obrazem i jedną największych w Polsce świątynnych kopuł oraz - co staje się naszym, hmmm, hobby - kryptami pełnymi pochowanych tam mnichów i dobrodziejów. W Lubiniu widzieliśmy opactwo benedyktyńskie (jedno z nielicznych w naszym kraju) z, znowu m.in. kapitalnymi stallami w prezbiterium benedyktyńskiego kościoła oraz nagrobkiem bł. Bernarda (a może i naszego krajana, księcia Władysława Laskonogiego). Tamże, w pobliskim kościółku filialnym, dotykaliśmy zamierzchłych czasów zmaterializowanych w postaci romańskich murów absydy. W Kopaszewie był pałac Skórzewskich, pierwsze tego dnia spotkanie z Mickiewiczem a w tle - rodzinna tragedia Chłapowskich i Koźmianów. Uroki Choryni trafnie podsumował tamtejszy ksiądz proboszcz lansując hasło: Choryń jest piękna, w Turwi zaś również piękna przewodniczka oprowadziła nas po pałacu i pałacowej kaplicy oraz przypomniała o zasługach dla rodzimego rolnictwa gospodarza tej okolicy - generała Dezyderego Chłapowskiego. No i ciągle ten Mickiewicz i wspomnienia jego pobytu w latach 30. XIX w. W Racocie bohaterami były konie z miejscowej stadniny - i te zaklęte w pomnikowym brązie i te w wersji life, zajrzeliśmy też do kolejnego w tym dniu pałacowego wnętrza. Potem był Kościan - przerwa na lunch i wizyta w, słynącej wieloma atrakcjami wnętrza, farnej gotyckiej świątyni. A potem kolejny hit - pocysterski kościół w Przemęcie. Fachowy komentarz proboszcza pomógł nam jeszcze lepiej dostrzec rodzyneczki w wystroju świątyni, w tym - zaprawdę przepiękne - stalle i konfesjonały z czarnego dębu. I na zakończenie zapachnialo tajemnicą - a to za sprawą pobudowanego na planie masońskiego symbolu - kielni pałacu Sułkowskich we Włoszakowicach. To tylko niektóre atrakcje wycieczki, w której programie, nie chwaląc się, umieściłem wszystkiego po trochu - obiekty sakralne, pałace, legendę Mickiewicza i wspaniałą przyrodę leszczyńskiej ziemi. Program zrealizowaliśmy - pomagał mi Zenek Florczyk - z nawiązką, zgrzeszyłby więc ten, którego nasze Krajobrazobranie by nie urzekło.
fot. Elżbieta Pawlak
Subskrybuj:
Posty (Atom)

