fot. Marek Bergman
czwartek, 1 listopada 2018
wtorek, 30 października 2018
Komunikaty na raty
Wprawdzie mamy jeszcze trochę czasu ale rzecz sygnalizuję już dzisiaj, byście mogli wstawić kółko przy dacie w kalendarzu, zamówić wizytę u fryzjera, uszyć nowy garnitur itp. ... Zatem: ostatnie, setne Kaliszobranie odbędzie się (zgodnie zresztą z zapowiedzią) 1 grudnia (sobota) o godz. 12.00 w sali koncertowej Kaliskiej Szkoły Muzycznej przy pl. Kilińskiego.
Zapraszam wszystkich, którzy choć raz zetknęli się z tą imprezą (i tych, co się jeszcze nie zetknęli - także, ostatnia okazja). Bogaty program spotkania, wspominki, łzy rozstania...
Ech...
Zapraszam wszystkich, którzy choć raz zetknęli się z tą imprezą (i tych, co się jeszcze nie zetknęli - także, ostatnia okazja). Bogaty program spotkania, wspominki, łzy rozstania...
Ech...
poniedziałek, 29 października 2018
czwartek, 25 października 2018
Veni, vidi, vici - 99
W
minioną sobotę, 20 października, zaprosiłem moich kaliszobrańskich przyjaciół na ostatni
już spacer..
Trasa wędrówki wiodła ulicami Dworcową i Obozową oraz, przyległymi do tej
ostatniej, uliczkami: Smolną, Zagorzynkiem i Piwonicką. Hasło imprezy brzmiało
tym razem: Domykamy kaliskie puzzle - bo w istocie, odwiedzane
tereny były już ostatnimi fragmentami z planu Kalisza, do których w ciągu
dziesięciu sezonów spacerów jeszcze nie dotarli uczestnicy Kaliszobrań. W
pierwszej części wędrówki próbowałem, wspólnie z uczestnikami, przywoływać z otchłani zapomnienia kolejne obiekty ulic
Dworcowej i Kolejowej oraz amberowego placu, opowiadałem też o dworcu kolejowym i
pierwszych pociągach w Kaliszu. W drugiej – wspólnie z panem Piotrem
Pietrzakiem przenieśliśmy wędrowników o prawie wiek wstecz. Uzasadniając pochodzenie
nazwy ulicy Obozowa opowiadaliśmy bowiem o trudnym choć bogatym życiu społecznym i
kulturalnym przebywających przez niemal cały okres międzywojenny w znajdującym
się właśnie przy tejże ulicy obozie (przekształconym później w stanicę)
Ukraińców. Nie zabrakło też innych dykteryjek i podejścia do, budzącego
ostatnio emocje mieszkańców Zagorzynka, stawu Gronie a także opowieści o dawnym
właścicielu cegielni.
I w ten sposób najwytrwalsi uczestnicy Kaliszobrań mogą chyba z czystym sumieniem powiedzieć: widzieliśmy już w Kaliszu i okolicach niemal wszystko, dowiedzieliśmy się o nim wiele. Ostatni, setny raz, spotkamy się jeszcze w listopadzie, by podsumować dziesięć lat wspólnej regionalnej przygody.
I w ten sposób najwytrwalsi uczestnicy Kaliszobrań mogą chyba z czystym sumieniem powiedzieć: widzieliśmy już w Kaliszu i okolicach niemal wszystko, dowiedzieliśmy się o nim wiele. Ostatni, setny raz, spotkamy się jeszcze w listopadzie, by podsumować dziesięć lat wspólnej regionalnej przygody.
Imprezę zorganizowano przy współpracy z kaliskim oddziałem
TOnZ dzięki wsparciu Miasta Kalisza udzielonego w ramach mecenatu nad kulturą.
fot. Marek Bergman
środa, 26 września 2018
czwartek, 20 września 2018
środa, 19 września 2018
Veni, vidi, vici - 98
XCVIII Kaliszobranie
W
sobotę, 15 września, w czasie, kiedy słoneczne dni lata wychodzą na spotkanie
nadchodzącej nieuchronnie jesieni, miłośnicy regionalnych wędrówek wybrali się
na kolejny, ostatni już jednak w cyklu „Kaliszobrań” wypad za miasto. Pierwszym
punktem programu wycieczki było Dębe,
gdzie w miejscowej świątyni parafialnej ks. proboszcz Sławomir Kęszka
opowiedział o jej historii i co ciekawszych elementach wystroju kościoła, który
w czasie II wojny był jedyną, oprócz kaliskiego św. Gotarda, świątynią
„łaskawie” udostępnioną dla Polaków (w tym kaliszan) – katolików z tej części
regionu. Rzecz jasna najwięcej uwagi
poświęcił „dumie” świątyni, pochodzącemu z ok. 1450 r. i uchodzącemu za
cudowny, obrazowi „Madonny ze szczygłem”.
Prócz tego uczestnicy wycieczki obejrzeli też miejscowy dwór oraz zajrzeli
na cmentarz, na którym, zadumali się przy zbiorowej mogile żołnierzy Wojska
Polskiego, poległych we wrześniu 1939 r. w lasach koło Morawina i grobowcu
żyjącej w latach 1846-1926, właścicielki tutejszych dóbr Pauliny Repphan oraz dotarli
do grobu uczestniczki wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 r. Następnie
kaliszobrańcy dotarli do Biernatek,
gdzie znaleźli dwór pochodzący z połowy XIX w. rozbudowany nieco później przez
Pawła Deutschmana oraz niektóre z obiektów folwarcznych tego wzorcowego onegdaj
gospodarstwa, natomiast jedynie oczyma wyobraźni mogli podziwiać pozostałe (już
nieistniejące) z nich oraz przydworski park z lat jego największej świetności.
Kolejny etap wyprawy zawiódł uczestników do Żelazkowa. I tam obiektem podziwu był miejscowy dwór, w którym rolę
gospodarza spełnia obecnie Urząd Gminy z panem wójtem Sylwiuszem Jakubowskim.
Pobyt w tej miejscowości podsumował zaś krótki letnio-jesienny spacer po
przydworskim parku. I wreszcie na końcu autokar z uczestnikami Kaliszobrania
zatrzymał się przed drewnianą świątynią w Zborowie
a gościnna pani gospodyni udostępniła zwiedzającym jej wnętrze i opowiedziała
nieco o tym XVIII-wiecznym arcyciekawym obiekcie. No i trzeba było wracać – w
drodze powrotnej kaliszobrańcy pogawędziłem jeszcze o mijanych jeszcze miejscowościach: Kamieniu i Skarszewie
oraz sycili oczy pejzażami podkaliskich pól w babioletniej odsłonie.
Imprezę zorganizowano przy współpracy z kaliskim oddziałem
TOnZ dzięki wsparciu Miasta Kalisza udzielonego w ramach mecenatu nad kulturą.
fot. Marek Bergman
Subskrybuj:
Posty (Atom)












