wtorek, 30 października 2018

Komunikaty na raty

      Wprawdzie mamy jeszcze trochę czasu ale rzecz sygnalizuję już dzisiaj, byście mogli wstawić kółko przy dacie w kalendarzu, zamówić wizytę u fryzjera, uszyć nowy garnitur itp. ... Zatem: ostatnie, setne Kaliszobranie odbędzie się (zgodnie zresztą z zapowiedzią) 1 grudnia (sobota) o godz. 12.00 w sali koncertowej Kaliskiej Szkoły Muzycznej przy pl. Kilińskiego.
Zapraszam wszystkich, którzy choć raz zetknęli się z tą imprezą (i tych, co się jeszcze nie zetknęli - także, ostatnia okazja). Bogaty program spotkania, wspominki, łzy rozstania...

Ech...

poniedziałek, 29 października 2018

czwartek, 25 października 2018

Veni, vidi, vici - 99


W minioną sobotę, 20 października, zaprosiłem moich kaliszobrańskich przyjaciół  na ostatni już spacer.. Trasa wędrówki wiodła ulicami Dworcową i Obozową oraz, przyległymi do tej ostatniej, uliczkami: Smolną, Zagorzynkiem i Piwonicką. Hasło imprezy brzmiało tym razem: Domykamy kaliskie puzzle - bo w istocie, odwiedzane tereny były już ostatnimi fragmentami z planu Kalisza, do których w ciągu dziesięciu sezonów spacerów jeszcze nie dotarli uczestnicy Kaliszobrań. W pierwszej części wędrówki próbowałem, wspólnie z uczestnikami, przywoływać z otchłani zapomnienia kolejne obiekty ulic Dworcowej i Kolejowej oraz amberowego placu, opowiadałem też o dworcu kolejowym i pierwszych pociągach w Kaliszu. W drugiej – wspólnie z panem Piotrem Pietrzakiem przenieśliśmy wędrowników o prawie wiek wstecz. Uzasadniając pochodzenie nazwy ulicy Obozowa opowiadaliśmy bowiem o trudnym choć bogatym życiu społecznym i kulturalnym przebywających przez niemal cały okres międzywojenny w znajdującym się właśnie przy tejże ulicy obozie (przekształconym później w stanicę) Ukraińców. Nie zabrakło też innych dykteryjek i podejścia do, budzącego ostatnio emocje mieszkańców Zagorzynka, stawu Gronie a także opowieści o dawnym właścicielu cegielni.
 I w ten sposób najwytrwalsi uczestnicy Kaliszobrań mogą chyba z czystym sumieniem powiedzieć: widzieliśmy już w Kaliszu i okolicach niemal wszystko, dowiedzieliśmy się o nim wiele. Ostatni, setny raz, spotkamy się jeszcze w listopadzie, by podsumować dziesięć lat wspólnej regionalnej przygody.   
Imprezę zorganizowano przy współpracy z kaliskim oddziałem TOnZ dzięki wsparciu Miasta Kalisza udzielonego w ramach mecenatu nad kulturą.

fot. Marek Bergman

środa, 19 września 2018

Veni, vidi, vici - 98


XCVIII Kaliszobranie

W sobotę, 15 września, w czasie, kiedy słoneczne dni lata wychodzą na spotkanie nadchodzącej nieuchronnie jesieni, miłośnicy regionalnych wędrówek wybrali się na kolejny, ostatni już jednak w cyklu „Kaliszobrań” wypad za miasto. Pierwszym punktem programu wycieczki było Dębe, gdzie w miejscowej świątyni parafialnej ks. proboszcz Sławomir Kęszka opowiedział o jej historii i co ciekawszych elementach wystroju kościoła, który w czasie II wojny był jedyną, oprócz kaliskiego św. Gotarda, świątynią „łaskawie” udostępnioną dla Polaków (w tym kaliszan) – katolików z tej części regionu.  Rzecz jasna najwięcej uwagi poświęcił „dumie” świątyni, pochodzącemu z ok. 1450 r. i uchodzącemu za cudowny, obrazowi „Madonny ze szczygłem”. Prócz tego uczestnicy wycieczki obejrzeli też miejscowy dwór oraz zajrzeli na cmentarz, na którym, zadumali się przy zbiorowej mogile żołnierzy Wojska Polskiego, poległych we wrześniu 1939 r. w lasach koło Morawina i grobowcu żyjącej w latach 1846-1926, właścicielki tutejszych dóbr Pauliny Repphan oraz dotarli do grobu uczestniczki wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 r. Następnie kaliszobrańcy dotarli do Biernatek, gdzie znaleźli dwór pochodzący z połowy XIX w. rozbudowany nieco później przez Pawła Deutschmana oraz niektóre z obiektów folwarcznych tego wzorcowego onegdaj gospodarstwa, natomiast jedynie oczyma wyobraźni mogli podziwiać pozostałe (już nieistniejące) z nich oraz przydworski park z lat jego największej świetności. Kolejny etap wyprawy zawiódł uczestników do Żelazkowa. I tam obiektem podziwu był miejscowy dwór, w którym rolę gospodarza spełnia obecnie Urząd Gminy z panem wójtem Sylwiuszem Jakubowskim. Pobyt w tej miejscowości podsumował zaś krótki letnio-jesienny spacer po przydworskim parku. I wreszcie na końcu autokar z uczestnikami Kaliszobrania zatrzymał się przed drewnianą świątynią w Zborowie a gościnna pani gospodyni udostępniła zwiedzającym jej wnętrze i opowiedziała nieco o tym XVIII-wiecznym arcyciekawym obiekcie. No i trzeba było wracać – w drodze powrotnej kaliszobrańcy pogawędziłem jeszcze o mijanych jeszcze miejscowościach: Kamieniu i Skarszewie oraz sycili oczy pejzażami podkaliskich pól w babioletniej odsłonie.
Imprezę zorganizowano przy współpracy z kaliskim oddziałem TOnZ dzięki wsparciu Miasta Kalisza udzielonego w ramach mecenatu nad kulturą.

fot. Marek Bergman