środa, 16 kwietnia 2014

Do trzech razy (foto) sztuka - 87

  No i trzy fotomigawki z wyjazdowego Kaliszobrania na południowy wschód. Kolejno: - przed pałacem w Marchwaczu, odkrywamy tajemnice cmentarza w Rajsku i sceny zbiorowe z życia prowincji.


fot. Zb. Pol

niedziela, 13 kwietnia 2014

Veni, vidi, vici - 40



Stało się tradycją, że każdego roku dwie edycje Kaliszobrania  poświęcone są atrakcjom podkaliskich miejscowości. I dlatego w sobotę, 12 kwietnia kilkudziesięciu uczestników LIV odsłony tej imprezy ruszyło z nami autokarami na południowy wschód od Kalisza, by poznać największe atrakcje Marchwacza, Szczytnik, Iwanowic, Stawu i Rajska. Pałac w Marchwaczu, przypominający nieco ten łazienkowski, jest wprawdzie obecnie niedostępny wewnątrz (musiały wystarczyć zdjęcia pokoi z czasów międzywojennych i... wyobraźnia), odsłonił jednak wszystkie atuty elewacji zewnętrznych, urzekł pięknem przypałacowego parku i zadziwił architekturą pozostałych obiektów zespołu: spichlerza, stajni i bramy. W Szczytnikach kaliszobrańcy zerknęli na odnowiony pałac Łubieńskich, a przy pomniku Kordeckiego przypomnieli sobie postać tego wybitnego Polaka. Urodzonego w pobliskich Iwanowicach – i tam właśnie w następnej kolejności dotarła sobotnia wycieczka. Wnętrze iwanowickiego kościoła oczarowało jej uczestników a komentarz miejscowej nauczycielki, pani Justyny Kmieć pozwolił lepiej poznać historię miejscowości i szczegóły dotyczące świątyni i elementów jej wyposażenia. Zdziwienie wywołała konstatacja, że w krypcie wiejskiego – jza przeproszeniem – kościoła pochowany jest jeden z prymasów Polski – właściciel i dobrodziej Iwanowic i samej świątyni – arcybiskup Jan Gruszczyński. Proboszcz parafii, ks. kanonik Paweł Jabłoński przygotował dla nas jeszcze dodatkowąiespodziankę – udostępnił im także wnętrze filialnego kościołka w Kamiennej Wsi. Zabytkowej świątyni pochodzącej jeszcze z 1595 r. , co – jak na drewnianą budowlę - jest wiekiem zaiste sędziwym. Kamienna leży wprawdzie niedaleko Iwanowic, ale już w innym powiecie, ba w województwie (łódzkim). W ten sposób Kaliszobranie po raz pierwszy przekroczyło granice Wielkopolski. Szybko jednak doń powróciło – ekspedycja dotarła bowiem jeszcze kolejno do Stawu, gdzie uczestnicy zerknęli na miejscowy kościół i rozważyli znaczenie licznych tu stawów (stanowiących przyczynek do nazwy) w rozwoju wsi – onegdaj miasta i - na koniec – do Rajska. I tu nieco mroczny wygląd zewnętrzny świątyni nie obiecywał zbyt wiele – tymczasem po wejściu czekała miła niespodzianka. Wnętrze, choć raczej pozbawione cech stylowych, jest pogodne, no i posiada wiele cennych elementów, o których opowiedział ks. proboszcz Piotr Bałoniak. Ostatnim punktem bogatego programu była wyprawa na miejscowy cmentarz, na którym kaliszobrańcy odnaleźli groby powstańców styczniowych, poległych żołnierzy września 1939 r. oraz – co wzbudziło największe zainteresowanie – grobowiec  zmarłego w 1916 r. konsula   Torstena Vinquista z inskrypcją w języku szwedzkim. Zagadka tak „egzotycznej” postaci na podkaliskiej prowincji wnet się wyjaśniła, pan konsul (a przy okazji dyrektor Towarzystwa Telefonów w Warszawie) znalazł sobie żonę pochodzącą z tych stron i razem z nią został pochowany na wiejskim cmentarzu. Zresztą rozważania o meandrach ludzkiej egzystencji towarzyszyły uczestnikom wyprawy jeszcze dość często – snuli je wraz ze mną,  uzupełniając tradycyjny przewodnicki „serwis” Honorata Domagała, Barbara Galuba i Paweł Dybka. Z wybiciem godziny 6 na wieży kaliskiego ratusza kaliszobrańcy zameldowali się na mecie tej interesującej wyprawy. Współorganizatorem Kaliszobrania jest kaliskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami a impreza jest realizowana przy finansowym wsparciu Miasta Kalisza. 
                                                      fot. Olimpia Piątczak

Do trzech razy (foto) sztuka - 86

Jeszcze raz zerknijmy na pobernardyńską polichromię Żebrowskiego:



fot. Krzysztof Krystyniak i Zbigniew Pol

sobota, 5 kwietnia 2014

Kiedyś tam w Kaliszu - 20

              W tym roku mija, dość niepostrzeżenie, okrągła 700 rocznica powrotu - po okresie rozbicia dzielnicowego - Kalisza do Korony. Stało się tak dzięki temu, że w 1314 r. Władysław Łokietek przejął dzielnicę kalisko-gnieźnieńską tworząc - istniejące w zbliżonej postaci do roku 1768 - województwo obejmujące 6 powiatów.

fot. wilkipedia

niedziela, 30 marca 2014

Veni, vidi, vici - 39



 „Happeningi Przewodnickie” związane są z „okrągłymi” rocznicami ważnych wydarzeń z historii naszego miasta. Do takich można zapewne zaliczyć powstanie najpiękniejszej polichromii z tych zdobiących kaliskie świątynie. Równo 250 lat temu, w kaliskim kościele oo. Bernardynów rozpoczęto pracę nad polichromią zakrystii, kruchty oraz – przede wszystkim – wnętrza samej świątyni. Tą ostatnią pracę malarską wykonał zakonny artysta, brat Walenty Żebrowski inspirowany teologicznymi sugestiami ojca Anzelma Kiełbasiewicza.   Była to ostatnia, zarazem najdoskonalsza praca tego malarza, twórcy polichromii również w m.in. warszawskim kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Artysta zmarł w maju 1765 r., zdążył jednak prezbiterium i nawy kaliskiego kościoła wypełnić obrazami pełnymi iluzji, złudnej perspektywy, alegorii i symboli. I właśnie odkrywaniu teologicznej wymowy poszczególnych scen poświęcona była główna część spotkania, na które w piątek 28 marca przybyło ponad 100 osób. Młodsi stażem przewodnicy: Honorata Domagała, Arkadiusz Skaruz i Łukasz Wolski pomogli odszukać i zinterpretować w wystroju świątyni i w samej polichromii 33 „trójkowe” elementy – zamierzony, nawiązujący do Trójcy Świętej i do wieku chrystusowego, zabieg twórców. Kiedy wybrzmiała towarzysząca kontemplacji tego „teatrum sacrum” organowa muzyka Jana Sebastiana Bacha, kilka informacji uzupełniających podałem jeszcze  ja oraz, reprezentujący obecnych gospodarzy kompleksu przy Stawiszyńskiej – oo. Jezuitów, ojciec superior Henryk Droździel S.J. Dotyczyły one m.in. wymowy poszczególnych elementów konstrukcji świątyni i  historii powstania obrazu „Jezu ufam Tobie” namalowanego pod wpływem widzeń bł, Faustyny. Potem ojciec zaprosił do części pomieszczeń klasztornych i tam, w refektarzu, kontynuował swoją zajmującą opowieść, m.in. o kaliskiej formacji jezuickiej. Wreszcie zauroczeni uczestnicy trafili do ogrodu jezuickiego, w którym część roślin akurat zaczęła się budzić do życia. Na co dzień zamknięty dla kaliszan park-ogród odkrywał oto swoje tajemnice, wokół powoli zapadał zmierzch… 

 fot. Zb. Pol

środa, 26 marca 2014

Do trzech razy (foto) sztuka - 84

Ale jeszcze zaległe fotomigawki z obiektów oglądanych w czasie ostatniego Kaliszobrania...


fot. Krzysztof Krystyniak