niedziela, 20 września 2015

Veni, vidi, vici - 61

LXVIII Kaliszobranie

W sobotę, 19 września uczestnicy 68 edycji Kaliszobrania wybraliśmy się do kilku wsi służebnych kaliskiego późnośredniowiecznego grodu. Wsie, które onegdaj zamieszkiwali głownie przedstawiciele określonych zawodów, wykonywanych na rzecz pobliskiego (w tym przypadku: kaliskiego) ośrodka.  Odwiedziliśmy m.in. Kuchary, gdzie poznaliśmy uroki miejscowego, drewnianego kościółka pw. św. Bartłomieja z 1680 r. oraz obejrzeliśmy  XIX-wieczny dworek. A gdzie kucharze (Kuchary) tam i Kucharki – i tam także kaliszobrańcy dotarli w dalszej części wyprawy. Również w tej wsi największą atrakcją jest drewniany kościółek pw. Św. Trójcy. I to jaki kościółek. Pochodzący z połowy XVII w., postawiony na planie wydłużonego ośmioboku (prostokąta ze ściętymi narożami), stanowiący dzięki temu bardzo ciekawy przykład architektury sakralnej w naszym regionie, posiadający bardzo urokliwe wnętrze. Ponieważ msze św. odprawiane są tam w, rzadko dziś spotykanym,przedsoborowym obrządku - ksiądz proboszcz Sławomir Kosiński, oprócz opowieści o historii świątyń z Kucharek, skomentował też istotę takiej liturgii. Uczestnicy odwiedzili też Jedlec – a w nim szachulcowy kościół pw. św. Floriana z 1746 r. oraz „osławioną”  „kusiakówkę” – ukryty w lesie ośrodek szkolenia kadr partyjnych (swego czasu) i samorządowych, obecnie spełniający funkcję prowadzonego przez KRUS ośrodka zdrowia. Korzystając z obecności w swoim gronie byłego dyrektora tej placówki, pana Stanisława Kuczyńskiego, wędrowcy zgłębili wiele tajemnic ośrodka a także jego współczesna leczniczą ofertę. Na zakończenie ponad czterogodzinnej wyprawy autokar i towarzyszącemu samochody osobowe (wiozącymi tych którzy nie zmieścili już  się na „autobusową” listę uczestników), zajechał też do Czechla, gdzie w przydworskim parku starała się zwrócić na siebie uwagę eklektyczna willa - dwór ziemiański z ponad wiekową już historią. No i powrót do Kalisza – w scenerii zachodzącego słońca, w babioletniej dekoracji nostalgicznych pół i wielokolorowych lasów… Kto by pomyślał, że tuż pod miastem, u schyłku lata może być tak pięknie… 
fot. Marek Bergman

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz